... W tym swiecie istnialy linie proste i drogi wiodace w przyszlosc, obowiazki i przewinienia, wyrzuty sumienia i spowiedz, przebaczenie i mnostwo dobrych postanowien, milosc i szacunek, slowa z Biblii i madrosc. Tego swiata nalezalo sie trzymac, aby miec zycie jasne, czyste, piekne i pelne ladu... Herman Hesse "Demian", roz. I ... Mijaly pierwsze lata szkolne, niezbyt mnie zmieniajac. Poczynilem spostrzezenie, ze ufnosc i szczerosc moga przyniesc szkode, nauczylem sie przy kilku obojetnych nauczycielach tego, co najniezbedniejsze w sztuce klamstwa i kamuflazu; od tego czasu radzilem sobie. Powoli jednak rowniez dla mnie zwiedlo pierwsze kwiecie, powoli ja rowniez nauczylem sie, nawet tego nie przeczuwajac, owej falszywej piesni zycia, owego uginania sie przed "rzeczywistoscia", pod prawami doroslych, owego dostosowania do swiata "takiego, jakim on jest"... Herman Hesse "Podroze senne", "Dziedzictwo czarodzieja" ... dlatego też większość ludzi żyje tak nierealnie, ponieważ zewnętrzne obrazy uważają za rzeczywistość, a swego własnego świata wcale nie dopuszczają do głosu. Można być wtedy nawet szczęśliwym. Lecz z chwilą gdy pozna się już raz tamto inne, nie ma się już wyboru i nie można iść drogą, którą wybiera większość... Herman Hesse "Sidharta" ... Świat nie żąda od ciebie ani czynów, ani ofiar, ani podobnych rzeczy, że życie nie jest heroicznym poematem z rolami bohaterów i tym podobnych postaci, lecz mieszczańską najlepszą izbą, gdzie ludzi w pełni zadowala jedzenie, picie i robótka na drutach... Herman Hesse "Wilk Stepowy" ... ten zaś kto chce tylko losu, nie ma już ani wzorców, ani ideałów, nic co by kochał, co by go pocieszyło Herman Hesse "Wilk Stepowy" ... W takich razach płonie we mnie jakaś dzika żądza silnych uczuć, sensacji, bucha wściekłośą na to stonowane, płaskie, unormowane i sterylizowane życie, mam wówczas ochotę zniszczyć cokolwiek: jakiś wielki magazyn, katedrę lub samego siebie. (...). Niczego bowiem serdeczniej nie nienawidziłem, nie przeklinałem, nic mi nie było bardziej wstrętne niż owo zadowolenie, zdrowe, wygodne, ów wypielęgnowany optymizm burżuja, ów tłusty, urodzajny rozpłód normalności i przeciętności. ... ... Jakże mam nie być wilkiem stepowym i obdartm pustelnikiem, skoro żyję w świecie, którego celów nie podzielam, którego radości są mi wszysctkie - obce. Nie mogę długo siedzieć w teatrze ani w kinie. Zaledwie mogę przeczytać gazetę, rzadziej współczesną książkę. (...). I w rzeczy samej, jeśli ten świat ma rację, jeśli ma rację ta muzyka kawiarniana, jesli mają rację te masowe przyjemności i ci ludzie zamerykanizowani, tak niewiele wymagający, w takim razie ja nie mam racji, ja jestem szaleńcem, prawdziwym wilkiem stepowym, jak siebie często nazywałem, zbłąkanym w obcym i niezrozumiałym świecie zwierzęciem, które już nie znajdzie ani ojczyzny, ani powietrza, ani pożycienia. ... ...Samotność jest niezależnością, życzyłem jej sobie i zdobyłem ją po długich latach. Była ona zimna, o tak, ale była też cicha, prawdziwie cicha i wielka, podobnie jak zimne, ciche przestworza, po których wędrują gwiazdy. ... Czyżbyśmy, starzy znawcy i czciciele niegdysiejszej Europy, prawdziwej, dawnej muzyki, prawdziwej poezji minionych lat - byli jedynie nikłą, głupią mniejszością skomplikowanych narwańców, którzy jutro będą zapomnieni i wyśmiani? Czyżby to, co nazywamy "kulturą", duchem, duszą, pięknem i świętością, było tylko upiorem dawno już nieżywym i tylko przez nas, nielicznych głupców uważanym za coś, co żyje i jest prawdziwe? A może to wszystko nigdy nie było prawdziwe i żywe? Może to, co my, głupcy, tak bardzo pielęgnujemy, nigdy nie było niczym innym, jak tylko fantomem? ... [Harry] Nie sprzedał swej wolności nigdy za cenę pieniędzy, dobrobytu, wpływów ani kobiet i po sto razy odrzucał to, co w oczach wszystkich ludzi było dla niego korzyścią i szczęściem, byleby tylko zachować swobodę. ... Wilka stepowego zgubiła jego niezależność. Osiągnął swój cel, stawał się coraz niezależniejszy, nikt mu nie rozkazywał, nikogo o zdanie nie pytał, sam określał swe czyny i swe doznania. (...). Ale żyjąc już w osiągniętej wolności, poczuł nagle Harry, że jego wolność była śmiercią, że jest sam, że świat w jakiś niesamowity sposób, pozostawia go w spokoju, że ludzie go już nie obchodzą i on sam siebie też nic nikogo nie obchodzi, że się powoli dusi w tej cienkiej, coraz cieńszej atmosferze odłączenia, samotności. Doszło bowiem do tego, że samotność i niezależność przestały yć jego życzeniem i celem, a stały się losem jego i wyrokiem. (...). Przy tym bynajmniej nie był znienawidzony przez ludzi ani im niemiły. Przeciwnie, miał bardzo wielu przyjaciół. Wielu go lubiło. Ale to, czego doznawał od ludzi, to była tylko sympatia i uprzejmość (...), nikt się do niego nie zbliżył, nigdzie nie zawiązał się bliższy stosunek, nikt nie chciał dzielić jego życia. ... Każdy z nich [samobójców] w jakimś zakątku swej duszy dobrze wie, że samobójstwo jest wprawdzie pewnym wyjściem, ale jakimś martwym i nielegalnym wyjściem zapasowym i że w zasadzie szlachetniej i piękniej jest dać się pokonać i położyć przez życie niż przez własną rękę. ... Powiesić się jest może trudną rzeczą, nie wiem. Ale żyć jest o wiele trudniej. Bóg jeden wie, jak trudno. ... Życie moje było uciążliwe, błędne, nieszczęśliwe, wiodło ku rezygnacji i zaprzeczeniu, nasycone było gorzką solą losu wszystkiego człowieczeństwa, ale było bogate, dumne i bogate, nawet w nędzy jeszcze królewskie. ... [słowa Herminy do Harrego] Jak na ten dzisiejszy, prosty, wygodny świat, zadowalający się byle czym, masz za dużo pretensji i jesteś zbyt głodny. Ten świat cię wypluwa, dla niego masz o jeden wymiar za dużo. Kto chce dziś żyć i cieszyć się życiem, nie powinien być takim człowiekiem jak ty i ja. Kto żąda zamiast brzdąkania - muzyki, zamiast zadowolenia - radości, zamiast pieniędzy - duszy, zamiast masowej produkcji - prawdziwej pracy, a zamiast zabawek - prawdziwej namiętności, dla takiego człowieka ten śliczny świat nie jest ojczyzną. ... Czas i świat, pieniądz i potęga należały i będą należeć do ludzi małych i płaskich, a do ludzi, do tych właściwych, nic nigdy nie należy. Nic oprócz śmierci. ... Kiedyś może nauczę się śmiechu.